czwartek, 24 października 2013

*13*



*13*



-Jesteśmy, zbierać się, dziewczyny! - Jus zawiadomił Cass i Brendę.
-Nareszcie! - westchnęła Brenda i wyskoczyła z samochodu. - Ale to wszystko wielkie... U mnie nie ma takich luksusów.
-Tak właściwie to gdzie mieszkasz? - zapytał z uśmiechem Justin, gdy wysiadł z auta.
-Wielka Brytania, dokładniej Walia. - odpowiedziała.
-Zawsze chciałem zwiedzić UK, ale raczej Anglię...
-No to fajnie... - odwróciła głowę i udała się w stronę wejścia do miasteczka. Jus pobiegł za dziewczyną.
-Brenda, do kiedy tu zostajesz?
-Góra 2 miesiące, będziesz tęsknić jak będę musiała wrócić? - mrugnęła do niego. Cassie spojrzała się na kuzynke z grymasem, po czym odwróciła szybko głowe w drugą stronę.
-Jaka pewna siebie! - zaśmiał sie.-Pewnie, już tęsknie.
-Tak ma być! - wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
-Idziemy już? - szybko zagadnęła Cassie odchodząc kilka kroków.
-Tak, gdzie najpierw?
-Rollercoaster! - zawołała głośno Brenda i pociągnęła Jus'a za rękę.
-Trzy bilety prosze. Stawiam. - zajmować miejsca! - Brenda usiadła, ale Cassie ominęła ja i zajęła miejsce z tyłu. Justin jednak wybrał siodełko obok kuzynki. Cassie zrobiło się przykro. Kolejka ruszyła, słyszała krzyk Brendy i zauważyła, że Justin trzyma ją za rękę. Ogarnęło ją poczucie winy, ten wieczór miał przyjacielowi poprawić humor, a ona wszystko zepsuje. Musi się ogarnąć. Kilka minut później rollercoaster się zatrzymał.
-Jezu, ale było zajebiście! - powiedziała z entuzjazmem brunetka.
-Też tak sądzę. -uśmiechnęła się delikatnie Cassie. -Chcecie popcorn?
-Chętnie.
-No to zaczekajcie chwilkę.
Gdy Cassandra oddaliła się na odległość kilku metrów Brenda zaproponowała Jus'owi, by poszli na młyńskie koło.
-Ale...
-Zdążymy wrócić, no chodź! Proszę, dla mniee!
-No dobra, ale szybko.
-Jesteś świetny! - cmoknęła go w policzek. Ruszyli w stronę koła. Nie mieli pojęcia, że ktoś ważny ich zobaczył. Blond włosy i zgrabna sylwetka ruszyły powoli za nimi. Kupili bilety, wsiedli do jednej z kabiny i po chwili koło ruszyło. Na samej górze zauważyli, że niedaleko koła idzie Cassie, mieli świetne humory, zaczęli jej machać i krzyczeć. Po chwili ich zauważyła. Mina jej zrzedła, ale odmachała. Zaraz odwrócili wzrok. Cassie chciała odejść i poczekać na ławce, ale dostrzegła znajomą twarz. Jo. Także patrzyła sie na pare w kabinie. Westchnęła i odeszła. Jo popłynęła łza z oka. Miała tego dość, wiedziała, że popełniła błąd, przez który straciła wszelkie szanse na odzyskanie zaufania chłopaka i jego miłości.. Chociaż... Straciła tylko zaufanie, które da rade odbudować. Chciała wyjść z wesołego miasteczka, lecz zobaczyła Cassie. Uśmiechnęła się szyderczo, otarła łzę i podeszła do ławki, na której siedziała samotna dziewczyna. Usiadła obok i wzięła garśc popcornu.
-Co tam, co tak siedzisz? - wsadziła sobie popcorn do ust.
-Nie twój interes.
-Ojej, twój przyjaciel cię zostawił? Smuteczek...
-Ojej, twój chłopak cie zostawił? Smuteczek... - przedrzeźniała Jo Cassie.
-Możliwe. Tyle, że ja na towarzystwo nie narzekam książniczko. A co tutaj masz? - wzięła rękę Cassie i pokazała rany. Blondynka szybko cofnęła rękę.
-Spierdalaj, nie masz własnych problemów?
-Moim problemem jesteś ty i twoja mała przyjaciółka.
-Zazdrosna? Że ktoś inny niż ty jest szczęśliwy?
-Ty nie wyglądasz na szczęśliwą.
-Ale Brenda tak.
-Ona wyjedzie, a on i tak cie nie pokocha.
-Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Bo on nie chce nic więcej. Zgadłam? Rozumiem te rany. - uśmiechnęła się.
-Myślisz, że mam tylko takie problemy? Mylisz sie. Nic o mnie nie wiesz, nie znasz mnie.
-Jus mi dużo opowiedział, wystarczająco.
-Chcesz go tak bardzo? To sobie go bierz, nie jest mnie warty. Za to ciebie tak.
-No i wszystko, miło, że się zgadzamy.
-Niestety z Brendą nie będzie ci tak łatwo. A na pewno ja tego dopilnuje.
-Ta mała dziunia? Przestań mnie rozśmieszać.
-Zawsze dostaje to, czego chce. - spojrzała Jo w oczy. Nagle zauważyli zbliżających się znajomych. Gdy Jus dojrzał Jo serce mu zabiło 2 razy szybciej. Zwolnił kroku. Miał ochotę ją przytulić. Jo zareagowała podobnie, oczy jej się zaszkliły, ale nie okazała tęsknoty. Wstała i podeszła do Brendy.
-Cześć. Jestem Jo.
-Brenda, miło mi. - uśmiechnęła się.
-Jestem byłą dziewczyną Justina, niedawno się rozstaliśmy. I znajomą Cassie, prawda? Justin?
-Tak. Prawda.
Brendy mina wskazywała na małe rozczarowanie.
-Rozumiem. Jedziemy do domu?
-Podwieziesz mnie, Jus? Boje sie iść sama.
-Oczywiście, nie macie nic przeciwko?
Dziewczyny spojrzały na siebie, ale nie odezwały się. Jo poszła z nimi. Usadowiła się na przednim siedzeniu, obok Jus'a. Chłopak ruszył. Kilkanaście minut byli pod dużym domem w bogatej dzielnicy.
-Tu mieszkasz? - spytała z niedowierzaniem Cassie.
-Tak, czemu pytasz? Może wejdziecie?
Justin chciał się zgodzić, połowa jego ciała mówiła tak, lecz połowa wołała nie.
-My musimy wracać. - z zamyśleń wyrwała go Brenda. Jo dała buziaka w policzek Jus'owi. Wyskoczyła z auta i udała się do budynku. Chłopak odwiózł koleżanki i ruszył do siebie. W głowie huczał mu szept Jo. "Czekam...". Zdecydował. Zawrócił i udał się do byłej dziewczyny.


*


Przepraszamy, że tyle musieliście czekać. To się już nie powtórzy! /K&S

2 komentarze: