czwartek, 29 sierpnia 2013

PROLOG

 

PROLOG





Justin zbiegł na dół, tak jak codziennie. Porwał plecak z przedpokoju i ucałował Azylis, swoją macochę. Ojciec był już w pracy.
-Jak się spało?-uśmiechnęła się do niego Azylis podając mu świeżo wyciśnięty sok i naleśniki.
-Całkiem spoko, pół nocy zarwałem pisząc wypracowanie, tragedia...-westchnął, chowając głowe w rękach opartych o blat.
-Widać... Nie postawiłeś nawet włosów na żel. Jedz, bo się spóźnisz.
-Dzięki-uśmiechnął się krzywo w odpowiedzi- Jadę dzisiaj motorem.
-Ojciec nie będzie zadowolony, gdy sie dowie...-spojrzała się na niego.
-To sie nie dowie, tak?-ucałował Azylis i wybiegł z domu, popychając lekko w przejściu młodszą siostrę.
 -Palaaaant! - krzyknęła beztrosko Lizzie, nawet się nie odwracając.




Dzień wydawał się taki piękny, nie zapowiadało się na nic
 szczególnego, na coś, co zupełnie odmieniłoby życie Justina...


7 komentarzy:

  1. Dawaj, dawaj rozdział ;D Zapowiada się ciekawie <3 Zapraszam na mój blog ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie :)
    Zapraszam do siebie: http://iwillcatchyouifyoufall1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się Bardzooo ciekawie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wy macie talent do pisania bloga jak byście same to przeżyły Super Kocham was :* <3 !!!!!

    OdpowiedzUsuń